piątek, 27 września 2013

One Shot

Typ: One Shot
Pairing: G-Dragon & T.O.P (Big Bang)
Ostrzeżenia: +18 (Chyba nic dziwnego...)
Opis: W ten właśnie sposób oddaję w Wasze ręce GTopa.
Nie było łatwo, ale go ukończyłam.
One shota tego dedykuję osobie o pseudonimie Hoshi.
Żebyś zacieszał mordkę, głuptasie :3

~ * ~ 

- Myślisz, że będę wyglądał w tym dobrze? – GD po raz kolejny tego wieczoru przeglądnął się w lustrze w innej kreacji, na co T.O.P zrobił rasowego face palma.
- Wyglądasz w tym dobrze, tak samo, jak w kilkunastu innych zestawach.
- Oh, hyung nic nie poradzę na to, że jestem taki śliczny! – Dragon zaśmiał się głośno, po czym zdjął z siebie koszulę by przymierzyć kolejną.  – Po prostu zastanawiam się, w czym będę wyglądał najlepiej.
Choi podszedł do lidera i delikatnie objął go w pasie. Na twarzy młodszego pojawiło się zakłopotanie, a zarazem na policzki wstąpiły rumieńce.
- Najlepiej będziesz wyglądał bez tych szmatek. – Raper ugryzł chłopaka w małżowinę uszną i uśmiechnął się zadziornie.
- Aish! Hyung! Dlaczego ty zawsze dochodzisz do takich wniosków chwilę przed tym jak musimy wychodzić?! – Dragon miał ochotę tupnąć nogą jak obrażona dziewczynka, ale powstrzymał się od tego, wiedząc, jaka będzie reakcja jego partnera. T.O.P mimo to zaśmiał się cicho, po czym skierował się w stronę drzwi.
- Zestaw drugi wyglądał najlepiej. Uwielbiam twoje pośladki w tych rurkach. – Po tych słowach opuścił pokój zostawiając blondyna samemu sobie.
Ten natomiast przysiadł na fotelu biorąc głęboki wdech. Jak to się działo, że ten mężczyzna tak na niego działał? Wystarczył jego lekki dotyk, a każdy nerw w jego ciele wysyłał elektryzujące sygnały do dolnych partii jego ciała. Przerażało go to, a zarazem cholernie kręciło. Te wszystkie rzeczy, które robili, gdy gasły światła… Dragon nigdy by się nie spodziewał, że będzie czerpał przyjemność z seksu z mężczyzną.
Spomiędzy jego warg wydobyło się ciche westchnienie. No tak, seks. Z tym, że nie było niczego więcej. Jiyong nie raz próbował rozmawiać ze swoim przyjacielem o uczuciach, ale zawsze kończyło się kilku dniowym, nie przyjemnym milczeniem, w końcu zrezygnował. Nie potrafił odrzucić od siebie rapera i powiedzieć mu ‘nie’, ponieważ rzeczy, które z nim robił doprowadzały go do czegoś więcej niż rozkoszy, jednak czuł ból, nie wiedząc, co starszy czuje.
Zrezygnowany dźwignął swoje ciało z fotela i przebrał się ponownie, wciskając się w pochwalone przez T.O.P rurki.

~ * ~

Jak zawsze po występie i spotkaniu z fanami całe Big Bang udało się do pewnego przyjemnego lokalu. Nie uczęszczało tam zbyt wiele osób, a średnia wieku gości przekraczała czterdziestkę, dlatego też nie byli tam rozpoznawalnymi osobami, a kierownik naprawdę bardzo ich lubił, w końcu zarabiał na nich więcej jednego wieczoru niż na reszcie klientów przez cały miesiąc.
Chłopcy wygodnie rozsiedli się na skórzanych fotelach i sofach, a jedna z kelnerek od razu podała stale zamawiane przez nich drinki. Wszyscy od razu, bez zbędnych ceregieli wzięli się za spożywanie alkoholu, w Big Bang nie było to żadną nowością. Nawet Taeyang, który zawsze starał się udowodnić, że nie ma nic wspólnego z tymi pijakami, przelewał płyn z kieliszka wprost do gardła.
Dragon, po trzecim drinku podwinął nogi pod brodę i bawiąc się szkłem wpatrywał się w dal. Na początku nikt się tym nie przejął, ale gdy taki stan rzeczy trwał dłuższą chwilę atmosfera wokół stolika zespołu zgęstniała. Nikt się nie odzywał i nagle zrobiło się nieprzyjemnie cicho. Członkowie zespołu nie często mieli okazję widzieć lidera w takim stanie, szczególnie przy alkoholu. Dragon bądź co bądź był mistrzem w piciu i nigdy sobie nie odmawiał, a jego nastrój zazwyczaj ulegał poprawie, a nie pogorszeniu.
GD zdawał się jednak nie zauważać co działo się z jego przyjaciółmi. W końcu podniósł kieliszek do ust i wypił jego zawartość. Głośno odstawił szkło na stolik i dopiero wtedy spostrzegł zakłopotane miny towarzyszy. Przechylił głowę i zmrużył oczy.
- Coś nie tak? – Jego głos lekko drżał, a język się plątał co było spowodowane zbyt dużą ilością etanolu, przemęczeniem organizmu oraz wszystkimi złymi uczuciami, które nim targały.
- Nie nom niby wszystko gra, ale wydajesz się być jakiś nieobecny. – Daesung spojrzał na lidera ze zmartwieniem w oczach, ale ten tylko uśmiechnął się blado.
- Spoko, po prostu jestem trochę zmęczony, chyba już pójdę, po prostu pijcie dalej.
Dragon z ledwością podniósł się z zajmowanego przez siebie miejsca i okropnie się zataczając dotarł do drzwi.
Pozostała czwórka spojrzała po sobie z przerażeniem.
- Przecież on wypił raptem cztery drinki. – Seungri z wielkim niepokojem w oczach obserwował zamykające się drzwi. Jednak jego niepokój nie równał się z tym co czuł T.O.P.
Raper poderwał się z miejsca gotów nawet biec za przyjacielem przez cały Seul.
- Może naprawdę jest zmęczony, jednak pójdę za nim, nigdy nie wiadomo gdzie może się wywrócić. - Po tych słowach wyszedł z lokalu, nie biegnąc jednak. Na razie wolał, aby reszta nic nie podejrzewała.
Dragon szedł chodnikiem bardzo po woli, starając się trzymać ścian budynków i robiąc wszystko, aby nie kierować się do centrum. Jeśli ktoś by go teraz rozpoznał, to było by po nim. Był pijany, a z jego oczu skapywały ogromne, słone krople.
Czuł się jak ciota. Płakał przez faceta. On, wielki G-Dragon; idol większości koreańskich nastolatek! Gwiazda na światową skalę! Lider jednego z najlepszych zespołów popowych w całym kraju! Słaniał się na nogach, mając ochotę po prostu uciec i nigdy nie wrócić. A w jego głowie krążyła tylko jedna myśl: ‘nie wyszedł za mną, nic go to nie obchodzi’.
A wszystko przez to cholerne spotkanie z fanami! Pewnie nie czułby się tak źle gdyby nie to, że nie mógł znieść widoku wianuszka dziewczyn, które się koło niego kręciły robiąc wielkie oczy i co chwilę wołając ‘oppa’.
Co on by dał, aby móc tak do niego mówić! Chciał być dla niego wszystkim. Chciał pokazać mu jak wiele do niego czuje, ale bał się odrzucenia. Bał się, że gdy już powie raperowi jak ważny dla niego jest, ten po prostu go wyśmieje.
T.O.P przez dłuższą chwilę śledził swojego lidera. Nie za bardzo wiedział, co ma zrobić, nie wiedział, co się dzieje, ani jak na to zaradzić. Szloch chłopaka doprowadzał go do szaleństwa. Chciał mu pomóc, ale jak?
Nagle Dragon potknął się o jedną z wystających płyt chodnikowych. Choi zareagował automatycznie. Podbiegł do chłopaka i przytrzymał go w ramionach, chroniąc przed upadkiem.
Jiyong po prostu stał przytrzymywany przez mężczyznę, nie za bardzo wiedząc co się dzieje. Po kilku głębokich wdechach odwrócił twarz, by upewnić się, kto mu pomógł. Z lekkim przerażeniem odskoczył od wybawiciela i wbił wzrok w ziemię.
- Co ty tu robisz? – Odezwał się, a jego głos dziwnie przybrał na sile. Ukradkiem zaczął ocierać policzki z łez. W głębi ducha cieszył się z tego spotkania, ale był zły, że pozwala się oglądać w takim stanie.
- Miałem pozwolić iść ci samemu? Gdyby mnie tu nie było mogłaby stać ci się krzywda.
Dragon prychnął cicho i zaczął kontynuować swoją wędrówkę. Nogi jednak nie chciały wykonywać jego rozkazów, bo po chwili zaplątał się o własne kończyny.
T.O.P z cichym westchnieniem podniósł drobne ciało i niosąc je zaczął iść w stronę domu.
- C… co ty robisz? – GD zdawał się być zaskoczony i zszokowany takim zachowaniem. Zdawał sobie sprawę, że muszą wyglądać teraz, co najmniej jak para. – Jeśli ktoś nas zobaczy.
- Nikt nas nie zobaczy, nie wierć się po spadniesz, a ja cię zbierać nie będę.
Lider umilkł, przez chwilę po prostu rozkoszując się dotykiem dłoni przyjaciela. Pozwolił sobie wtulić się w niego, w razie czego zawsze mógł zrzucić winę na alkohol krążący w jego żyłach.
Choi nie skomentował jednak tego zachowania, po prostu kroczył przed siebie, stawiając ostrożnie kroki.
Nie minęła dłuższa chwila, gdy znaleźli się pod budynkiem agencji. Starszy chwilę męczył się z zamkiem przy drzwiach, jednak po kilku próbach udało mu się otworzyć przejście do dormu.
- Możesz mnie już odstawić hyung… - Mimo, iż nie chciał tego powiedzieć, musiał to zrobić. Nie mógł dłużej wykorzystywać sytuacji. W końcu już się poddał, zdecydował, wiedział, że T.O.P nie może być jego.
- Mogę… ale może nie chcę? – Choi skierował się w stronę sypialni lidera i delikatnie położył chłopaka na łóżku posyłając w jego stronę ciepły uśmiech; jeden z tych, które miał zarezerwowane tylko dla niego. – To jest idealny moment, abyś wytłumaczył mi swoje dzisiejsze zachowanie.
- Ni… nie wiem, o co ci chodzi, hyung. – Lider wbił wzrok w jeden ze wzorów wyszytych na poszewce kołdry i uparcie się w niego wpatrywał. Jego towarzysz westchnął głęboko i ujął jego podbródek w dłoń zmuszając tym samym do kontaktu wzrokowego.
- Jiyong, dlaczego byłeś smutny? – Na policzki Dragona zaczęły wpełzać rumieńce. T.O.P był zdecydowanie za blisko. Młodszy po prostu wpatrywał się w te ciemne oczy, które nie raz wprawiały go w zakłopotanie i nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Dlaczego gdy już naprawdę był gotowy się poddać, on zaczynał takie tematy? Dlaczego dopiero teraz cokolwiek zauważył? Dlaczego nie mógł zachowywać się jak zawsze i niczym się nie przejmować?
Raper westchnął głęboko i przymknął zmęczone powieki.
- Jak mam pomóc ci rozwiązać ten problem skoro nie chcesz mi nic powiedzieć?
Dragon wyrwał się spod ręki przyjaciela i chwiejnym krokiem podszedł do okna. Jego wzrok błądził po zachmurzonym niebie.
- Nie musisz mi pomagać hyung. To nic ważnego sam dam sobie radę. – Lider modlił się w duchu, aby starszy już wyszedł. Nie chciał kolejny raz tego wieczoru pokazywać mu jak bardzo jest słaby; nie chciał znów przy nim płakać.
- Wątpię, aby to nie było coś ważnego, skoro byłeś dzisiaj taki zrozpaczony…
- Przestań już! – Dragon przerwał wypowiedź przyjaciela w pół zdania przy tym samym odwracając się gwałtownie w jego stronę. – Po prostu nie chcę być już więcej twoją zapchaj dziurą! – Z oczu Dragona kolejny raz tego wieczoru popłynęły łzy. T.O.P przez chwilę po prostu wpatrywał się w chłopaka jednak, po krótkiej chwili z łagodnym uśmiechem na ustach, minął dzielący ich dystans i delikatnie pogładził go po policzku, po czym pocałował go w sposób, w jaki jeszcze nigdy tego nie robił. Z ogromnym wyczuciem musnął jego różowe, słodkie wargi przy okazji wplątując dłoń w jego włosy.
Dragon się zachwiał, a jego kolana zadrżały, ale raper przytrzymał go w pasie przyciągając jego ciało bliżej do siebie.
Po dość krótkiej chwili starszy nieznacznie odsunął się od przyjaciela, by odezwać się swoim cichym, wibrującym głosem.
- Jiyong; nie jesteś moją ‘zapchaj dziurą’. Ty głuptasie, naprawdę myślałeś, że właśnie tak cię postrzegam?
Lider nie odpowiedział, nie ośmielił się nawet podnieść wzroku. T.O.P ponownie go pocałował, tym razem było to jednak zaledwie muśnięcie.
- Nigdy, przenigdy nie pomyślałem o tobie w takiej kategorii. Myślałem, że to oczywiste… Przepraszam… - GD po woli spojrzał na partnera lekko marszcząc brwi. Był szczęśliwy; było cholernie szczęśliwy, ale musiał usłyszeć coś jeszcze.
- Co próbujesz mi powiedzieć Choi?
- Kocham cię, głuptasie. – Tego dla Dragona było za wiele; miał wrażenie, że jego serce eksplodowało.– Przepraszam, że wcześniej ci tego nie powiedziałem.
Lider pokręcił głowa i zarzucił ręce na szyję partnera, po czym musnął jego usta. T.O.P od razu oddał pocałunek przejmując nad nim całkowitą kontrolę. Jego wargi śmiało i wprawnie całowały młodszego. Dłonie rapera niecierpliwie błądziły po plecach przyjaciela, w pewnej chwili starszy uniósł do góry koszulkę GD i pozbawił go tej części ubrania. Ten natomiast skorzystał z okazji i odezwał się, niby to karcącym tonem.
- Choi… jesteś taki niecierpliwy.
- To mój yeobo (*yeobo jest określeniem chłopaka; ale w poważniejszym sensie typu ‘małżeństwo’… Kyaaa :3 Real Love) tak na mnie działa.
Gdyby nie to, że drobne ciało Jiyonga przytrzymywane było przez starszego, to zapewne już leżałby na ziemi. Kolana zmiękły mu całkowicie, oczywiście T.O.P to zauważył przez co na jego ustach pojawił się uśmiech typu *bom pregnant*, z tym że w tym związku raczej o ciążę ciężko.
Raper cofnął się wraz z chłopakiem i oparł go o ścianę. Bądź co bądź nie chciał, aby się przewrócił, po czym wrócił do pocałunku. Pozwolił sobie wtargnąć językiem do ust lidera, gest ten sprawił, że do jego uszu dobiegł cichy jęk zaskoczenia.
Jego dłoń błądziła po klatce piersiowej partnera raz po raz zahaczając o małe, brązowe guzki dzięki czemu ciało Dragona drżało raz co raz. Młodszy z wielkim trudem oderwał się od ust przyjaciela i spojrzał w jego oczy.
- Przestań się bawić Choi.
Słowa te podziałały na T.O.P niczym iskra, coś w nim wybuchło i wiedział, że już tego nie powstrzyma. Kolejny raz tego wieczora wpił się w usta GD tym razem jednak nie zaprzątał sobie głowy czymś takim jak choćby stopniowanie pocałunku, jego usta z pasją i namiętnością odnalazły wargi drugiego, a jedna z dłoni zawędrowała w okolice krocza partnera.
Dragon jęknął przeciągle w usta kochanka i choć miał na to wielką ochotę nie pozostawał bierny. Przysunął do siebie biodra rapera, by naprzeć na nie własnymi.
Ich oddechy przyspieszyły, a wszelkie ruchy stały się o wiele bardziej chaotyczne niźli chwilę wcześniej. Lider oderwał się od ust swojego przyjaciela, by ściągnąć z niego koszulę, przez chwilę męczył się z dwoma pierwszymi guzikami, ale po chwili zrezygnował z tej czynności i po prostu rozerwał materiał. Jego oczy przez chwilę obserwowały mlecznobiałą, klatkę piersiową z delikatnie wyrysowanym zarysem mięśni, czuł się wspaniale, bo wiedział, że tylko jemu dane było oglądać to dzieło ciężkiej pracy.
Choi zamruczał cicho wprost do ucha Jiyonga, a jego dłoń zaczęła ponownie napierać na nabrzmiałą męskość partnera. GD zagryzł wargi, spomiędzy których wydobywały się ciche pojękiwania. Palce rapera sprawnie rozprawiły się z rozporkiem dżinsów młodszego, który kopnął część swojej odzieży w kąt.
Podczas, gdy starszy wciąż ‘zajmował się’ coraz to bardziej pulsującą erekcją Dragona ten objął wargami jego sutek i zaczął delikatnie drażnić go językiem, a po chwili jego dłoń zacisnęła się na wypukleniu w spodniach kochanka i zaczęła poruszać się rytmicznie do dłoni, która wprawiała go w stan odurzenia.
- Już nie mogę Choi… Zrób to… - Oczy lidera skierowały się na twarz partnera, który uśmiechnął się iście ironicznie. Był z siebie dumny, Jiyong był w rozsypce, drżał z podniecenia. Oczywiście to samo udzielało się także i raperowi. Miało ochotę po prostu się na niego rzucić, nie chciał jednak wyjść na niewyżytego seksualnie gnojka i tak wyrobił sobie złą opinię u przyjaciela.
- I kto tu niby jest niecierpliwy? – T.O.P pozbawił ich obydwoje reszty ubrań, po czym odwrócił młodszego twarzą do ściany. Dragon poczuł jak jego kochanek się waha.
- Olej te przygotowania i po prostu to zrób.
- Będzie cię bolało… - Raper rytmicznie uciskał pośladki partnera. Pochylił się nad nim i zaczął całować jego kark.
- Nie ważne po prostu to zrób…
Starszy zastanawiał się jeszcze tylko przez ułamek sekundy po czym naparł swoim członkiem na ciasne wejście kochanka. Przez przestrzeń przedarł się okrzyk przemieszany z jękiem.
Obydwoje przez chwilę po prostu trwali w niezmiennej pozycji. Dragon potrzebował czasu, by przyzwyczaić się do obecności T.O.P. Bolało… bolało jak cholera, ale mimo to był w stanie odczuć przyjemność.
Kiedy stwierdził, że jest dobrze poruszył wolno biodrami. Choi zrozumiał i poruszył się delikatnie w ciepłym wnętrzu, a przez jego plecy przeszedł dreszcz, lider znów jęknął, Jednakże w tym dźwięku starszy nie słyszał już objaw bólu więc zaczął po woli wyrzucać swoje biodra do przodu.
Dragon odwrócił głowę do partnera na co ten przybliżył się do niego i pocałował go w usta. Ich języki złączyły się w dzikim, namiętnym tańcu. Dłoń T.O.P zacisnęła się na członku partnera i zaczęła poruszać się rytmicznie do ruchów jego bioder.
GD oderwał się od warg kochanka i całkowicie poddał się uczuciu rozkoszy. Jego wibrujące jęki były głośne i prawdziwe; czuł, że spełnienie zbliża się nieubłaganie, nie panował nad sobą, a jego usta zdawały się mówić same z siebie, nie kontrolował swoich słów.
- Ch… Choi… - T.O.P raz co raz wgryzał się w skórę na plecach partnera, a jego dłoń nieustannie stymulowała męskość młodszego.
Wiedział, że już długo nie wytrzyma dlatego też wchodził w GD coraz szybciej i mocniej, a jego głośne westchnienia zamieniały się wibrujące pojękiwania.
Ciałem lidera wstrząsnęły torsje, a spomiędzy jego warg wydobyło się głośne jęknięcie.
- Choi! Kocham cię… Choi… - Z imieniem rapera na ustach doszedł w jego dłoni, ułamek sekundy później poczuł jak ciepła wydzielina zalewa jego wnętrze.
Zadrżał i osunął się na podłogę, a T.O.P uczynił to samo. Dragon wtulił się w przyjemnie gorące ciało i przymknął oczy.
- Obiecaj mi, że zawsze będziesz przy mnie.
- Obiecuję.




















4 komentarze:

  1. NO W KOŃCU
    Przeczytałem... 2 razy
    mam zamiar przeczytać trzeci zaraz :P
    JEST ŚWIETNIE
    Dzieki za dedykacje Tsuki
    <~Hoshi~>

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrrr...Czekam i czekam na następne opo , ale czy się doczekam ?;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omo... Nie sądziłam, że ktoś tu jeszcze zagląda :D
      Postaram się coś dodać w najbliższym czasie, ale nie jest łatwo.
      Biologia odbiera mi radość z życia :D

      Usuń
    2. Wiem o czym mówisz .. T.T
      Twoje opowiadania są idealne <3 Masz fankę *-*
      Weny ;**
      ~Rin~

      Usuń