Typ: One Shot
Pairing: G-Dragon & T.O.P (Big Bang)
Ostrzeżenia: +18 (Chyba nic dziwnego...)
Opis: W ten właśnie sposób oddaję w Wasze ręce GTopa.
Nie było łatwo, ale go ukończyłam.
One shota tego dedykuję osobie o pseudonimie Hoshi.
Żebyś zacieszał mordkę, głuptasie :3
~ * ~
- Myślisz, że będę wyglądał w tym
dobrze? – GD po raz kolejny tego wieczoru przeglądnął się w lustrze w innej
kreacji, na co T.O.P zrobił rasowego face palma.
- Wyglądasz w tym dobrze, tak samo,
jak w kilkunastu innych zestawach.
- Oh, hyung nic nie poradzę na to, że
jestem taki śliczny! – Dragon zaśmiał się głośno, po czym zdjął z siebie
koszulę by przymierzyć kolejną. – Po
prostu zastanawiam się, w czym będę wyglądał najlepiej.
Choi podszedł do lidera i delikatnie
objął go w pasie. Na twarzy młodszego pojawiło się zakłopotanie, a zarazem na
policzki wstąpiły rumieńce.
- Najlepiej będziesz wyglądał bez
tych szmatek. – Raper ugryzł chłopaka w małżowinę uszną i uśmiechnął się
zadziornie.
- Aish! Hyung! Dlaczego ty zawsze
dochodzisz do takich wniosków chwilę przed tym jak musimy wychodzić?! – Dragon
miał ochotę tupnąć nogą jak obrażona dziewczynka, ale powstrzymał się od tego,
wiedząc, jaka będzie reakcja jego partnera. T.O.P mimo to zaśmiał się cicho, po
czym skierował się w stronę drzwi.
- Zestaw drugi wyglądał najlepiej.
Uwielbiam twoje pośladki w tych rurkach. – Po tych słowach opuścił pokój
zostawiając blondyna samemu sobie.
Ten natomiast przysiadł na fotelu
biorąc głęboki wdech. Jak to się działo, że ten mężczyzna tak na niego działał?
Wystarczył jego lekki dotyk, a każdy nerw w jego ciele wysyłał elektryzujące
sygnały do dolnych partii jego ciała. Przerażało go to, a zarazem cholernie
kręciło. Te wszystkie rzeczy, które robili, gdy gasły światła… Dragon nigdy by
się nie spodziewał, że będzie czerpał przyjemność z seksu z mężczyzną.
Spomiędzy jego warg wydobyło się
ciche westchnienie. No tak, seks. Z tym, że nie było niczego więcej. Jiyong nie
raz próbował rozmawiać ze swoim przyjacielem o uczuciach, ale zawsze kończyło
się kilku dniowym, nie przyjemnym milczeniem, w końcu zrezygnował. Nie potrafił
odrzucić od siebie rapera i powiedzieć mu ‘nie’, ponieważ rzeczy, które z nim
robił doprowadzały go do czegoś więcej niż rozkoszy, jednak czuł ból, nie
wiedząc, co starszy czuje.
Zrezygnowany dźwignął swoje ciało z
fotela i przebrał się ponownie, wciskając się w pochwalone przez T.O.P rurki.
~ * ~
Jak zawsze po występie i spotkaniu z
fanami całe Big Bang udało się do pewnego przyjemnego lokalu. Nie uczęszczało
tam zbyt wiele osób, a średnia wieku gości przekraczała czterdziestkę, dlatego
też nie byli tam rozpoznawalnymi osobami, a kierownik naprawdę bardzo ich
lubił, w końcu zarabiał na nich więcej jednego wieczoru niż na reszcie klientów
przez cały miesiąc.
Chłopcy wygodnie rozsiedli się na
skórzanych fotelach i sofach, a jedna z kelnerek od razu podała stale zamawiane
przez nich drinki. Wszyscy od razu, bez zbędnych ceregieli wzięli się za
spożywanie alkoholu, w Big Bang nie było to żadną nowością. Nawet Taeyang,
który zawsze starał się udowodnić, że nie ma nic wspólnego z tymi pijakami,
przelewał płyn z kieliszka wprost do gardła.
Dragon, po trzecim drinku podwinął
nogi pod brodę i bawiąc się szkłem wpatrywał się w dal. Na początku nikt się
tym nie przejął, ale gdy taki stan rzeczy trwał dłuższą chwilę atmosfera wokół
stolika zespołu zgęstniała. Nikt się nie odzywał i nagle zrobiło się nieprzyjemnie
cicho. Członkowie zespołu nie często mieli okazję widzieć lidera w takim
stanie, szczególnie przy alkoholu. Dragon bądź co bądź był mistrzem w piciu i
nigdy sobie nie odmawiał, a jego nastrój zazwyczaj ulegał poprawie, a nie
pogorszeniu.
GD zdawał się jednak nie zauważać co
działo się z jego przyjaciółmi. W końcu podniósł kieliszek do ust i wypił jego
zawartość. Głośno odstawił szkło na stolik i dopiero wtedy spostrzegł
zakłopotane miny towarzyszy. Przechylił głowę i zmrużył oczy.
- Coś nie tak? – Jego głos lekko
drżał, a język się plątał co było spowodowane zbyt dużą ilością etanolu,
przemęczeniem organizmu oraz wszystkimi złymi uczuciami, które nim targały.
- Nie nom niby wszystko gra, ale
wydajesz się być jakiś nieobecny. – Daesung spojrzał na lidera ze zmartwieniem
w oczach, ale ten tylko uśmiechnął się blado.
- Spoko, po prostu jestem trochę
zmęczony, chyba już pójdę, po prostu pijcie dalej.
Dragon z ledwością podniósł się z
zajmowanego przez siebie miejsca i okropnie się zataczając dotarł do drzwi.
Pozostała czwórka spojrzała po sobie
z przerażeniem.
- Przecież on wypił raptem cztery
drinki. – Seungri z wielkim niepokojem w oczach obserwował zamykające się
drzwi. Jednak jego niepokój nie równał się z tym co czuł T.O.P.
Raper poderwał się z miejsca gotów
nawet biec za przyjacielem przez cały Seul.
- Może naprawdę jest zmęczony, jednak
pójdę za nim, nigdy nie wiadomo gdzie może się wywrócić. - Po tych słowach
wyszedł z lokalu, nie biegnąc jednak. Na razie wolał, aby reszta nic nie
podejrzewała.
Dragon szedł chodnikiem bardzo po
woli, starając się trzymać ścian budynków i robiąc wszystko, aby nie kierować
się do centrum. Jeśli ktoś by go teraz rozpoznał, to było by po nim. Był
pijany, a z jego oczu skapywały ogromne, słone krople.
Czuł się jak ciota. Płakał przez
faceta. On, wielki G-Dragon; idol większości koreańskich nastolatek! Gwiazda na
światową skalę! Lider jednego z najlepszych zespołów popowych w całym kraju!
Słaniał się na nogach, mając ochotę po prostu uciec i nigdy nie wrócić. A w
jego głowie krążyła tylko jedna myśl: ‘nie wyszedł za mną, nic go to nie
obchodzi’.
A wszystko przez to cholerne
spotkanie z fanami! Pewnie nie czułby się tak źle gdyby nie to, że nie mógł
znieść widoku wianuszka dziewczyn, które się koło niego kręciły robiąc wielkie
oczy i co chwilę wołając ‘oppa’.
Co on by dał, aby móc tak do niego
mówić! Chciał być dla niego wszystkim. Chciał pokazać mu jak wiele do niego
czuje, ale bał się odrzucenia. Bał się, że gdy już powie raperowi jak ważny dla
niego jest, ten po prostu go wyśmieje.
T.O.P przez dłuższą chwilę śledził swojego
lidera. Nie za bardzo wiedział, co ma zrobić, nie wiedział, co się dzieje, ani
jak na to zaradzić. Szloch chłopaka doprowadzał go do szaleństwa. Chciał mu
pomóc, ale jak?
Nagle Dragon potknął się o jedną z
wystających płyt chodnikowych. Choi zareagował automatycznie. Podbiegł do
chłopaka i przytrzymał go w ramionach, chroniąc przed upadkiem.
Jiyong po prostu stał przytrzymywany
przez mężczyznę, nie za bardzo wiedząc co się dzieje. Po kilku głębokich
wdechach odwrócił twarz, by upewnić się, kto mu pomógł. Z lekkim przerażeniem
odskoczył od wybawiciela i wbił wzrok w ziemię.
- Co ty tu robisz? – Odezwał się, a
jego głos dziwnie przybrał na sile. Ukradkiem zaczął ocierać policzki z łez. W
głębi ducha cieszył się z tego spotkania, ale był zły, że pozwala się oglądać w
takim stanie.
- Miałem pozwolić iść ci samemu?
Gdyby mnie tu nie było mogłaby stać ci się krzywda.
Dragon prychnął cicho i zaczął
kontynuować swoją wędrówkę. Nogi jednak nie chciały wykonywać jego rozkazów, bo
po chwili zaplątał się o własne kończyny.
T.O.P z cichym westchnieniem podniósł
drobne ciało i niosąc je zaczął iść w stronę domu.
- C… co ty robisz? – GD zdawał się
być zaskoczony i zszokowany takim zachowaniem. Zdawał sobie sprawę, że muszą
wyglądać teraz, co najmniej jak para. – Jeśli ktoś nas zobaczy.
- Nikt nas nie zobaczy, nie wierć się
po spadniesz, a ja cię zbierać nie będę.
Lider umilkł, przez chwilę po prostu
rozkoszując się dotykiem dłoni przyjaciela. Pozwolił sobie wtulić się w niego,
w razie czego zawsze mógł zrzucić winę na alkohol krążący w jego żyłach.
Choi nie skomentował jednak tego
zachowania, po prostu kroczył przed siebie, stawiając ostrożnie kroki.
Nie minęła dłuższa chwila, gdy
znaleźli się pod budynkiem agencji. Starszy chwilę męczył się z zamkiem przy
drzwiach, jednak po kilku próbach udało mu się otworzyć przejście do dormu.
- Możesz mnie już odstawić hyung… -
Mimo, iż nie chciał tego powiedzieć, musiał to zrobić. Nie mógł dłużej
wykorzystywać sytuacji. W końcu już się poddał, zdecydował, wiedział, że T.O.P
nie może być jego.
- Mogę… ale może nie chcę? – Choi
skierował się w stronę sypialni lidera i delikatnie położył chłopaka na łóżku
posyłając w jego stronę ciepły uśmiech; jeden z tych, które miał zarezerwowane
tylko dla niego. – To jest idealny moment, abyś wytłumaczył mi swoje dzisiejsze
zachowanie.
- Ni… nie wiem, o co ci chodzi,
hyung. – Lider wbił wzrok w jeden ze wzorów wyszytych na poszewce kołdry i
uparcie się w niego wpatrywał. Jego towarzysz westchnął głęboko i ujął jego
podbródek w dłoń zmuszając tym samym do kontaktu wzrokowego.
- Jiyong, dlaczego byłeś smutny? – Na
policzki Dragona zaczęły wpełzać rumieńce. T.O.P był zdecydowanie za blisko.
Młodszy po prostu wpatrywał się w te ciemne oczy, które nie raz wprawiały go w
zakłopotanie i nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Dlaczego gdy już naprawdę był
gotowy się poddać, on zaczynał takie tematy? Dlaczego dopiero teraz cokolwiek
zauważył? Dlaczego nie mógł zachowywać się jak zawsze i niczym się nie
przejmować?
Raper westchnął głęboko i przymknął
zmęczone powieki.
- Jak mam pomóc ci rozwiązać ten
problem skoro nie chcesz mi nic powiedzieć?
Dragon wyrwał się spod ręki
przyjaciela i chwiejnym krokiem podszedł do okna. Jego wzrok błądził po
zachmurzonym niebie.
- Nie musisz mi pomagać hyung. To nic
ważnego sam dam sobie radę. – Lider modlił się w duchu, aby starszy już
wyszedł. Nie chciał kolejny raz tego wieczoru pokazywać mu jak bardzo jest
słaby; nie chciał znów przy nim płakać.
- Wątpię, aby to nie było coś
ważnego, skoro byłeś dzisiaj taki zrozpaczony…
- Przestań już! – Dragon przerwał
wypowiedź przyjaciela w pół zdania przy tym samym odwracając się gwałtownie w
jego stronę. – Po prostu nie chcę być już więcej twoją zapchaj dziurą! – Z oczu
Dragona kolejny raz tego wieczoru popłynęły łzy. T.O.P przez chwilę po prostu
wpatrywał się w chłopaka jednak, po krótkiej chwili z łagodnym uśmiechem na
ustach, minął dzielący ich dystans i delikatnie pogładził go po policzku, po
czym pocałował go w sposób, w jaki jeszcze nigdy tego nie robił. Z ogromnym
wyczuciem musnął jego różowe, słodkie wargi przy okazji wplątując dłoń w jego
włosy.
Dragon się zachwiał, a jego kolana
zadrżały, ale raper przytrzymał go w pasie przyciągając jego ciało bliżej do
siebie.
Po dość krótkiej chwili starszy
nieznacznie odsunął się od przyjaciela, by odezwać się swoim cichym, wibrującym
głosem.
- Jiyong; nie jesteś moją ‘zapchaj
dziurą’. Ty głuptasie, naprawdę myślałeś, że właśnie tak cię postrzegam?
Lider nie odpowiedział, nie ośmielił
się nawet podnieść wzroku. T.O.P ponownie go pocałował, tym razem było to
jednak zaledwie muśnięcie.
- Nigdy, przenigdy nie pomyślałem o
tobie w takiej kategorii. Myślałem, że to oczywiste… Przepraszam… - GD po woli
spojrzał na partnera lekko marszcząc brwi. Był szczęśliwy; było cholernie
szczęśliwy, ale musiał usłyszeć coś jeszcze.
- Co próbujesz mi powiedzieć Choi?
- Kocham cię, głuptasie. – Tego dla
Dragona było za wiele; miał wrażenie, że jego serce eksplodowało.– Przepraszam,
że wcześniej ci tego nie powiedziałem.
Lider pokręcił głowa i zarzucił ręce
na szyję partnera, po czym musnął jego usta. T.O.P od razu oddał pocałunek
przejmując nad nim całkowitą kontrolę. Jego wargi śmiało i wprawnie całowały
młodszego. Dłonie rapera niecierpliwie błądziły po plecach przyjaciela, w
pewnej chwili starszy uniósł do góry koszulkę GD i pozbawił go tej części
ubrania. Ten natomiast skorzystał z okazji i odezwał się, niby to karcącym
tonem.
- Choi… jesteś taki niecierpliwy.
- To mój yeobo (*yeobo jest
określeniem chłopaka; ale w poważniejszym sensie typu ‘małżeństwo’… Kyaaa :3
Real Love) tak na mnie działa.
Gdyby nie to, że drobne ciało Jiyonga
przytrzymywane było przez starszego, to zapewne już leżałby na ziemi. Kolana
zmiękły mu całkowicie, oczywiście T.O.P to zauważył przez co na jego ustach pojawił
się uśmiech typu *bom pregnant*, z tym że w tym związku raczej o ciążę ciężko.
Raper cofnął się wraz z chłopakiem i
oparł go o ścianę. Bądź co bądź nie chciał, aby się przewrócił, po czym wrócił
do pocałunku. Pozwolił sobie wtargnąć językiem do ust lidera, gest ten sprawił,
że do jego uszu dobiegł cichy jęk zaskoczenia.
Jego dłoń błądziła po klatce
piersiowej partnera raz po raz zahaczając o małe, brązowe guzki dzięki czemu ciało
Dragona drżało raz co raz. Młodszy z wielkim trudem oderwał się od ust przyjaciela
i spojrzał w jego oczy.
- Przestań się bawić Choi.
Słowa te podziałały na T.O.P niczym
iskra, coś w nim wybuchło i wiedział, że już tego nie powstrzyma. Kolejny raz
tego wieczora wpił się w usta GD tym razem jednak nie zaprzątał sobie głowy
czymś takim jak choćby stopniowanie pocałunku, jego usta z pasją i namiętnością
odnalazły wargi drugiego, a jedna z dłoni zawędrowała w okolice krocza
partnera.
Dragon jęknął przeciągle w usta
kochanka i choć miał na to wielką ochotę nie pozostawał bierny. Przysunął do
siebie biodra rapera, by naprzeć na nie własnymi.
Ich oddechy przyspieszyły, a wszelkie
ruchy stały się o wiele bardziej chaotyczne niźli chwilę wcześniej. Lider
oderwał się od ust swojego przyjaciela, by ściągnąć z niego koszulę, przez
chwilę męczył się z dwoma pierwszymi guzikami, ale po chwili zrezygnował z tej
czynności i po prostu rozerwał materiał. Jego oczy przez chwilę obserwowały
mlecznobiałą, klatkę piersiową z delikatnie wyrysowanym zarysem mięśni, czuł
się wspaniale, bo wiedział, że tylko jemu dane było oglądać to dzieło ciężkiej pracy.
Choi zamruczał cicho wprost do ucha
Jiyonga, a jego dłoń zaczęła ponownie napierać na nabrzmiałą męskość partnera.
GD zagryzł wargi, spomiędzy których wydobywały się ciche pojękiwania. Palce
rapera sprawnie rozprawiły się z rozporkiem dżinsów młodszego, który kopnął
część swojej odzieży w kąt.
Podczas, gdy starszy wciąż ‘zajmował
się’ coraz to bardziej pulsującą erekcją Dragona ten objął wargami jego sutek i
zaczął delikatnie drażnić go językiem, a po chwili jego dłoń zacisnęła się na
wypukleniu w spodniach kochanka i zaczęła poruszać się rytmicznie do dłoni,
która wprawiała go w stan odurzenia.
- Już nie mogę Choi… Zrób to… - Oczy
lidera skierowały się na twarz partnera, który uśmiechnął się iście ironicznie.
Był z siebie dumny, Jiyong był w rozsypce, drżał z podniecenia. Oczywiście to
samo udzielało się także i raperowi. Miało ochotę po prostu się na niego
rzucić, nie chciał jednak wyjść na niewyżytego seksualnie gnojka i tak wyrobił
sobie złą opinię u przyjaciela.
- I kto tu niby jest niecierpliwy? –
T.O.P pozbawił ich obydwoje reszty ubrań, po czym odwrócił młodszego twarzą do
ściany. Dragon poczuł jak jego kochanek się waha.
- Olej te przygotowania i po prostu
to zrób.
- Będzie cię bolało… - Raper
rytmicznie uciskał pośladki partnera. Pochylił się nad nim i zaczął całować
jego kark.
- Nie ważne po prostu to zrób…
Starszy zastanawiał się jeszcze tylko
przez ułamek sekundy po czym naparł swoim członkiem na ciasne wejście kochanka.
Przez przestrzeń przedarł się okrzyk przemieszany z jękiem.
Obydwoje przez chwilę po prostu trwali
w niezmiennej pozycji. Dragon potrzebował czasu, by przyzwyczaić się do
obecności T.O.P. Bolało… bolało jak cholera, ale mimo to był w stanie odczuć
przyjemność.
Kiedy stwierdził, że jest dobrze
poruszył wolno biodrami. Choi zrozumiał i poruszył się delikatnie w ciepłym
wnętrzu, a przez jego plecy przeszedł dreszcz, lider znów jęknął, Jednakże w
tym dźwięku starszy nie słyszał już objaw bólu więc zaczął po woli wyrzucać
swoje biodra do przodu.
Dragon odwrócił głowę do partnera na
co ten przybliżył się do niego i pocałował go w usta. Ich języki złączyły się w
dzikim, namiętnym tańcu. Dłoń T.O.P zacisnęła się na członku partnera i zaczęła
poruszać się rytmicznie do ruchów jego bioder.
GD oderwał się od warg kochanka i
całkowicie poddał się uczuciu rozkoszy. Jego wibrujące jęki były głośne i
prawdziwe; czuł, że spełnienie zbliża się nieubłaganie, nie panował nad sobą, a
jego usta zdawały się mówić same z siebie, nie kontrolował swoich słów.
- Ch… Choi… - T.O.P raz co raz
wgryzał się w skórę na plecach partnera, a jego dłoń nieustannie stymulowała
męskość młodszego.
Wiedział, że już długo nie wytrzyma
dlatego też wchodził w GD coraz szybciej i mocniej, a jego głośne westchnienia
zamieniały się wibrujące pojękiwania.
Ciałem lidera wstrząsnęły torsje, a
spomiędzy jego warg wydobyło się głośne jęknięcie.
- Choi! Kocham cię… Choi… - Z
imieniem rapera na ustach doszedł w jego dłoni, ułamek sekundy później poczuł
jak ciepła wydzielina zalewa jego wnętrze.
Zadrżał i osunął się na podłogę, a
T.O.P uczynił to samo. Dragon wtulił się w przyjemnie gorące ciało i przymknął
oczy.
- Obiecaj mi, że zawsze będziesz przy
mnie.
- Obiecuję.
